1 procent
zobacz >>>





"Taniec koparki"

Na jednej ze stron internetowych znaleźć można stwierdzenie "Koparki mają romantyczne usposobienie, to wiadomo od lat, ale potrafią też świetnie tańczyć". To prawda, koparka potrafi tańczyć, ale byłaby niczym, gdyby nie jej dusza czyli operator - człowiek, który potrafi sprawdzić, że ta ciężka machina staje się lekka, niczym piórko i wykonuje różne skomplikowane akrobacje. Taką duszą dla koparki jest niewątpliwie Pan Jacek, człowiek, dla którego koparka jest pasją życia... wszystko byłoby tu jednak mniej zadziwiające, gdyby nie świadomość, że Pan Jacek porusza się na wózku inwalidzkim.

MM - Magdalena Mazur
Pan Jacek

MM: Jak zaczęła się dla Pana ta pasja?

PJ: Wszystko zaczęło się w dzieciństwie. Moja mama pracowała w biurze, pewnego dnia nie miała mnie z kim zostawić w domu i obiecała, że jeśli będę się dobrze zachowywał u niej w pracy, kupi mi w nagrodę jakąś zabawkę. Słowa dotrzymała, ale niestety nie kupiła mi wspaniałej wywrotki, którą sobie wówczas wybrałem, ale koparkę... Nie podobała mi się ta zabawka i nie bawiłem się nią wcale. Pewnego dnia jednak przed blokiem w którym mieszkałem zepsuła się kanalizacja i trzeba było ściągać ciężki sprzęt, aby naprawić uszkodzenia. Pojawiła się też koparka i wtedy się w niej zakochałem.

MM: Przynajmniej wiadomo było co kupić Panu na prezent.

PJ: Dokładnie, od tego czasu w moim domu nie pojawiały się żadne inne zabawki: na Mikołaja... koparka, pod choinkę... koparka. Nikt bez koparki nie przychodził.

MM: A kiedy pierwszy raz udało się Panu doświadczyć prawdziwej koparki.

PJ: Bardzo mocno chciałem usiąść w prawdziwej maszynie. Pan Jasio, który mieszkał niedaleko miał taką koparkę. Ojciec mi obiecał, że jeśli będę się dobrze uczył, pozwoli mi usiąść w niej. Była więc to także moja motywacja do nauki, ale mimo usilnych starań, zamiast słuchać nauczyciela, wyglądałem za okno, gdzie pracowały koparki. Gdy byłem w drugiej klasie podstawówki, koparkę miałem opanowaną do perfekcji. Nie umiałem nawet wtedy jeszcze jeździć ciągnikiem. Moi rodzice do końca nie rozumieli tego ogromnego zainteresowania... jedni zbierają znaczki, inni rybki, dla mnie najważniejsza była koparka. Potem postanowiłem zdobyć uprawnienia na obsługę i tak pracowałem przez kilka lat.

MM: Potem zdarzył się wypadek.

PJ: Pracowałem właśnie na koparce, w której ujawniła się wada fabryczna i niestety cała maszyna spadła do wykopu głębokiego na 8 metrów i od tego czasu poruszam się na wózku inwalidzkim.

MM: Jak oswajał się Pan z niepełnosprawnością?

PJ: Na początku nie miałem świadomości, że czeka mnie wózek, myślałem, że przejdzie mi to, jak grypa, że znów będę biegać. Potem do mnie dotarło. Najbardziej jednak obawiałem się tego, że nigdy w życiu nie będę mógł już wsiąść na koparkę. Ta świadomość była dla mnie czymś najgorszym. Nie poddałem się jednak. Jakieś półtora roku po wypadku pojechałem na budowę, kolega pomógł mi wsiąść na koparkę, a ja zapytałem tylko o jedno: "Gdzie sobie mogę grzebnąć chłopaki?" Gdy usłyszałem głos silnika, odżyłem. Dziś jestem właścicielem koparki.

MM: Dziękuję za rozmowę.



Laboratorium ECDL


Polskie Towarzystwo Informatyczne

Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi

Nasza działalność została nagrodzona DYPLOMAMI

Dobre Praktyki
EFS 2008

Dobre Praktyki
PFRON 2006

Polityka prywatności | Mapa serwisu

© 2008 Fundacja Fuga Mundi, wszelkie prawa zastrzeżone

Data ostatniej modyfikacji: 08.03.2018r.
Stronę odwiedzono 16016662, aktualnie przegląda ją 9 osób.
FFM Projekt współfinansowany ze środków
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
PFRON