Logo EFS

Szanowni Państwo,
Rozpoczęła się rekrutacja do nowych projektów, w ramach których oferujemy bezpłatne usługi m.in.:
psychologa, doradcy zawodowego, prawnika,
a także szkolenia zawodowe wraz ze stypendium szkoleniowym,
staże zawodowe oraz pomoc w znalezieniu zatrudnienia.

Serdecznie zapraszamy !
Jednocześnienie ze względu na Państwa bezpieczeństwo oraz pracowników,
Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi świadczy usługi
w godzinach od 7:00 do 16:00 w formie zdalnej i stacjonarnej.
Jesteśmy do Państwa dyspozycji pod nr tel.:
81 534-82-90 | 534-032-029 533-485-990
oraz pod adresami email:

praca@ffm.pl

Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi

Do pobrania formularz rejestracyjny do projektów

format .docx

format .pdf

1 procent
zobacz >>>





(Nie)Pełnosprawni w pracy - Wywiad z panem Andrzejem

Zapraszamy do cyklu wywiadów, w których będziemy przedstawiać Państwu historie osób, które aktywnie realizują się zawodowo.

Pan Andrzej, urodzony i wychowany w Lublinie. Ma wiele niejednolitych zainteresowań. Uwielbia przebywać na łonie przyrody, wędkarstwo i grzybobranie. Lubi także majsterkowanie, jest autorem kilkuset sztuk drewnianych szopek Bożonarodzeniowych, które są w Kanadzie, w Stanach Zjednoczonych, w Zachodniej Europie, w Polsce. Jestem nieskromny. Udziela się w sporcie osób niepełnosprawnych, w miarę swoich możliwości, sędziuje niektóre zawody, np. łucznictwo. Działa w Integracyjnym Centrum Sportu i Rehabilitacji „START” w Lublinie.

Aleksandra Surma (trener pracy): Panie Andrzeju, czym dla Pana jest niepełnosprawność? 

P A: Niepełnosprawność jest dla mnie wyzwaniem. Utarło się, że niepełnosprawny jest osobą, która nie da sobie rady w życiu. Taki stereotyp pokutuje w naszym społeczeństwie, a nie jest to prawda. Jest to zależne od typu niepełnosprawności, czy jest to niepełnosprawność ruchowa czy intelektualna. Może być tak, że w danej dziedzinie człowiek sobie nie poradzi, a już w następnej może być liderem.

A.S.: Czy uważa Pan, że można walczyć ze stereotypami dotyczącymi niepełnosprawności? 

P A: Nawet należy. Zależy to przede wszystkim od samych niepełnosprawnych, żeby wyszli do ludzi i pokazali, że jednak są pełnowartościowymi ludźmi.

A.S.: Panie Andrzeju, a jak Pan postrzega swoją niepełnosprawność? Czy utrudnia ona Panu funkcjonowanie w życiu?  

P A: Przyzwyczaiłem się. Jestem optymistą, nawet jak do lekarza specjalisty idę to już z daleka wołają do mnie „O, Pan Andrzej, to już wiem, że nie będzie Pan narzekać”. Oczywiście jak pyta, to mówię, że boli. No ale co, ma nie boleć? Jak rano wstaję i boli, to myślę „O Andrzej, żyjesz!”. Podchodzę do tego na luzie. Do wszystkiego się można przyzwyczaić. To wszystko zależy od człowieka i jego podejścia do życia.  

A.S.: Czy spotkał się Pan z jakimiś trudnymi sytuacjami, które były spowodowane Pańską niepełnosprawnością? 

P A: Raczej takich trudnych sytuacji nie spotkałem. Ostatnio podczas poszukiwań pracy, ze względu na rodzaj mojej niepełnosprawności nie mogłem podjąć pracy. Moja niepełnosprawność wiąże się z narządami ruchu, a praca była ochroną i wymagała długiego chodzenia. Moja niepełnosprawność wyeliminowała mnie wtedy z pracy.

A.S.: Jaką wartość ma dla Pana praca? Czym dla Pana jest aktywność zawodowa?

P A: Pomimo mojego wieku, jest to spełnienie. Chcę się czuć potrzebny, to jest najważniejsze. Chcę przebywać z ludźmi. Jestem dosyć komunikatywny i uwielbiam ludzi. Druga sprawa to kwestie finansowe. Nie oszukujmy się, przy rentach inwalidzkich, i jako, że sam prowadzę gospodarstwo domowe, dużym obciążeniem są opłaty, już nie mówiąc o jakiś wariactwach.

A.S.: Wspominał Pan o problemach podczas poszukiwania pracy. Jak była odbierana Pańska niepełnosprawność w trakcie poszukiwania pracy?

P A: Raczej ze zrozumieniem. Mam szczęście do ludzi.

A.S.: Panie Andrzeju, czy mógłby Pan opowiedzieć o swoim stanowisku, które ma Pan teraz? Gdzie Pan pracuje, jakie ma Pan obowiązki w pracy?

P A: Zatrudniony jestem w charakterze portiera na jednej z lubelskich uczelni. Praca polega na wydawaniu kluczy, pilnowaniu porządku, mierzeniu temperatury, wypełnianiu ankiet. Obecnie trwa nabór nowych studentów, więc do moich obowiązków należy także przyjmowanie dokumentów, które wysyłają listownie, i segregowanie ich na poszczególne wydziały.

A.S.: Czy mógłby Pan powiedzieć co podoba się Panu w miejscu pracy? Czy może są jakieś rzeczy, które chciałby Pan zmienić?

P A: Za krótko pracuję, żeby coś zmieniać. Raczej przystosowuję się do warunków, jakie zastanę, ewentualnie próbuję wprowadzić jakieś udogodnienia. Jak wspominałem, mam chyba szczęście w życiu, bo trafiłem na przesympatycznych ludzi. Co zauważyłem, że im wyższy stopień naukowy, tym bardziej sympatyczni ludzie. Uszanują, powiedzą „Dzień dobry!”, z uśmiechem. Ja też witam ludzi z uśmiechem, taki już jestem. Mimo że pracuje dopiero drugi miesiąc, mam nadzieję, że będzie tak dalej.

A.S.: Czy wiąże Pan swoją przyszłość z obecnym miejscem pracy?

P A: Dopóki zdrowie pozwoli, to tak.

A.S.: Czy Pańskie problemy zdrowotne wpływają na jakość Pana pracy?

P A: W tym wypadku nie.

A.S.: Panie Andrzeju, a może powie nam Pan jak dowiedział się Pan o Agencji Zatrudnienia Fuga Mundi i jej działalności?

P A: Jestem już stałym uczestnikiem od 13 lat. Jestem już weteranem. Dowiedziałem się z polecenia. Ktoś mi powiedział, że taka Fundacja istnieje.

A.S.: A jak ocenia Pan otrzymane wsparcie ze strony Fundacji?

P A: Bardzo mile, naprawdę. Dzięki Fuga Mundi zrobiłem kurs ECTL, który bardzo przydaje mi się w życiu. Ludzie dziwią się „Jak Ty posługujesz się komputerem, jak Ty w necie szalejesz!”. To dzięki Wam! Nie byłoby mnie stać na taki kurs. Super, przydają się, uczestniczyłem w nich z chęcią. Nie wszystkie kursy były odpowiednie dla mnie, ale komuś innemu na pewno się przydały.

A.S.: Co Pana skłoniło do wzięcia udziału w kursach realizowanych przez Agencję?

P A: Chęć zdobycia wiedzy na nowych niwach. Najbardziej podobał mi się kurs komputerowy. To łamie stereotyp, że człowiek w średnim wieku czy trochę starszy, może być na bieżąco z technologią i Internetem.

A.S.: Czy skorzystałby Pan ponownie ze wsparcia Agencji?

P A: No pewnie! Nie daj Boże, gdyby coś było nie tak z pracą, to od razu idę do Was!

A.S.: Panie Andrzeju, czy uważa Pan, że wsparcie asystenta osoby niepełnosprawnej jest potrzebne?

P A: Oczywiście! Przede wszystkim taki asystent nakierunkowuje osobę niepełnosprawną. W pewnym sensie wzmacnia duchowo. Mi sporo pomógł psycholog, pokazał jak postępować w życiu, jak być bardziej asertywnym.

A.S.: Czy uważa Pan, że niepełnosprawne osoby chętnie korzystają z pomocy wolontariuszy czy jednak trudno im poprosić o pomoc?

P A: To zależy. Przebywając w towarzystwie osób niepełnosprawnych widzę różne reakcje. Niektórzy są bardzo skryci, trudno ich z wyciągnąć domu , skłonić do jakiejkolwiek aktywności. Inni są bardziej otwarci. To też uzależnione jest od rodziny i najbliższych, a także od postrzegania swojej niepełnosprawności. Niektórzy załamują się, a inni zaciskają zęby i idą do przodu. Przede wszystkim zależy to także od podejścia do życia. Czym innym jest niepełnosprawność od urodzenia, a co innego na przykład po wypadku, gdzie z dnia na dzień życie przewraca się do góry nogami. To jest indywidualna sprawa, raczej unikałbym generalizowania.

A.S.: Panie Andrzeju, Pana niepełnosprawność jest nabyta. Czy mógłby Pan powiedzieć jak zareagował Pan na swoją niepełnosprawność?

P A: Początkowo byłem załamany, bo choroba zmogła nagle. Wspominałem swoje zwariowane ekscesy, a tutaj koniec! Przy którymś goleniu spojrzałem sobie w gębę i mówię „No Andrzej, niestety, trzeba brać życie jakim jest!”.

A.S.: Panie Andrzeju, wspomniał Pan, że niektóre osoby są zamknięte w swoich czterech ścianach. Miałby Pan jakiś pomysł jak dotrzeć do takich osób? Jak przekonać ich do wyjścia?

P A: Można rozpuścić wici poprzez niepełnosprawnych znajomych czy kumpli, bo w tym środowisku wiele osób zna się. Co innego, jeśli ktoś nie uczestniczy w jakimkolwiek życiu, siedzi w domu. Do takiego człowieka bardzo trudno jest dotrzeć. Patrząc z perspektywy sportowej, zachęcamy do uczestnictwa w aktywności fizycznej. Są odpowiednie dyscypliny dla osób niepełnosprawnych, nawet dla osób dotkniętych czterokończynowym porażeniem mózgowym, min.: pływanie, łucznictwo dla niedowidzących, a także boccia. dla osób dotkniętych nawet czterokończynowym porażeniem mózgowym. Są różne sposoby, a Wam co bym radził? Właśnie propagowanie, że tutaj pomagacie ludziom.

A.S.: Dziękuję Panie Andrzeju za miłą rozmowę. Życzę wielu sukcesów zawodowych i sportowych.

P A: Dziękuję. To była czysta przyjemność.

Laboratorium ECDL


Polskie Towarzystwo Informatyczne

Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi

Nasza działalność została nagrodzona DYPLOMAMI

Dobre Praktyki
EFS 2008

Dobre Praktyki
PFRON 2006

Polityka prywatności | Mapa serwisu

© 2008 Fundacja Fuga Mundi, wszelkie prawa zastrzeżone

Data ostatniej modyfikacji: 15.09.2020r.
Stronę odwiedzono 19706113, aktualnie przegląda ją 7 osób.
FFM Projekt współfinansowany ze środków
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
PFRON